1024px-Carles_Puigdemont_el_10_d'octubre_de_2017

Jan Waliszewski – Katalonia – NIE dla regionalizacji Europy

Parlament Katalonii ogłosił deklarację niepodległości, w odpowiedzi hiszpański rząd centralny w Madrycie przejął bezpośrednią kontrolę nad prowincją. Relacje telewizyjne większość osób w elementarny sposób interesujących się polityką zna wystarczająco dobrze. Pozostaje pytanie co z tego wynika dla polskiej polityki i polskiego interesu narodowego.

Polacy w olbrzymiej większości mają życzliwy stosunek do Hiszpanii, zarówno w kontekście kulturowym jak i historycznym, czy wreszcie biorąc pod uwagę wspólnotę tego samego wyznania rzymsko-katolickiego, które dominuje w obydwu państwach, choć w obydwu wystawiane jest na ataki ze strony sił liberalnych. Tak więc wypowiadane w Polsce poglądy nie mają skutków wprost dla naszego stosunku do Hiszpanii. Nie będzie ryzykownym poglądem, że większości Polaków Hiszpania kojarzy się dzisiaj z możliwością spędzenia atrakcyjnego urlopu w ciepłym klimacie tego kraju.

Interesujący się Hiszpanią Polak ma świadomość istnienia tendencji separatystycznych w Hiszpanii zarówno w Katalonii jak i w Kraju Basków. Podejmując refleksję polityczną trzeba jednak wpisać ją w kontekst sposobu działania kierowniczych gremiów Unii Europejskiej, dążących do osłabienia, a w perspektywie zniwelowania państw narodowych. Doraźnie, secesja Katalonii z państwa hiszpańskiego spowodowałaby kolejne perturbacje, być może porównywalne do tych, które obserwujemy w związku z realizacją Brexitu. Skoro jednak Brexit ma być przedsięwzięciem wykonalnym, to w podobny sposób wykonalna zapewne byłaby secesja Katalonii.

Zwolennicy dalszej integracji europejskiej w ramach Unii popierają regionalizację państw Unii, bo to osłabia siłę państw narodowych, a w konsekwencji wzmacnia znaczenie władz Unii, lecz po Brexicie boją się wesprzeć jakikolwiek separatyzm, gdyż niekontrolowany proces secesji mógłby zakończyć całkowitą dezintegracją UE. Jednocześnie lewicowe, liberalne czy wręcz lewackie siły polityczne w Brukseli za swoją misję polityczną uznają walkę z nacjonalizmem czy szerzej biorąc z narodową tożsamością społeczeństw europejskich, uznając je jako przeszkodę w kształtowaniu wspólnej ponadnarodowej tożsamości europejskiej. W tym konkretnym przypadku secesja Katalonii nie jest przejawem nacjonalizmu, lecz wynika raczej z chęci decydowania o swoich losach przez mieszkańców tej hiszpańskiej prowincji w większym stopniu niż wynikało to z autonomii Katalonii w ramach państwa hiszpańskiego. Brukselskie elity nie muszą więc w tym przypadku zmagać się z nacjonalizmem w Katalonii, lecz widmo kolejnego Brexitu jest z pewnością dla tych ludzi potencjalnym koszmarem.

Secesja Katalonii, niezależnie od tego czy ma szanse stać się rzeczywistością czy tylko krótkotrwałym epizodem z historii najnowszej Hiszpanii, ma dla polskiego interesu narodowego znaczenie o tyle, o ile kształtuje mechanizmy polityczne wewnątrz Unii Europejskiej w zakresie samodzielności państw członkowskich. Polscy politycy nie powinni wspierać aspiracji niepodległościowych Katalończyków, gdyż sama Polska w przyszłości może stać się ofiarą procesów regionalizacji. W szczególności Polacy powinni pamiętać o tlącym się na Śląsku procesie regionalizacji, którego szyldem jest Ruch Autonomii Śląska. Regionalizacja Śląska w wydaniu RAŚ oznacza faktycznie oddanie go w obszar oddziaływania Niemiec, niezależnie od formy prawnej w jakiej mogłoby się to dokonać.

Narodowcy polscy nie mają dziś bezpośredniego wpływu na politykę państwową. Stanowią jednak element oddziaływania opinii społecznej na rządzących. Obowiązkiem każdego narodowego działacza politycznego jest stanie na straży integralności państwa polskiego: w realiach obecności Polski w Unii Europejskiej oznacza to niewspieranie legitymizacji procesów regionalizacyjnych w państwach członkowskich UE. Doświadczenia z absurdalną polityką zagraniczną państwa polskiego wobec Ukrainy nakazują z uwagą obserwować działania polskiego MSZ wobec Katalonii.

Hiszpanom życzymy, aby zdołali rozwiązać swoje problemy na drodze pokojowej, aby nie powtórzył się koszmar wojny domowej sprzed lat.