EP_Strasbourg_hemicycle_l-gal

Jan Waliszewski – RODO – potwór z Brukseli

25 maja 2018 roku zakończył się okres przejściowy wdrażania unijnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych, zwanego w skrócie RODO. Od przystąpienia Polski do Unii Europejskiej nie było dotychczas prawa tak głęboko ingerującego w życie społeczne i gospodarcze. Niestety, w przeważającej mierze w negatywny sposób.

Podstawową cechą RODO jest totalny charakter tego prawa. Obejmuje ono wszystkie obszary aktywności ludzi, w których przetwarzane są bardzo szeroko rozumiane dane osobowe. Przewidziane w RODO drakońskie kary administracyjne są właściwie jedynym precyzyjnie określonym zapisem tego prawa. Dla kontrastu zasady realizacji ochrony danych osobowych są określone jedynie w sposób ramowy i pozostawiają przedsiębiorców w nieustannej niepewności co do wypełnienia wymogów RODO w prowadzonej przez nich działalności. Totalna logika RODO polega na tym, że właściwie każda aktywność przedsiębiorcy czy pracownika powinna być na bieżąco konfrontowana z wymaganiami RODO. W takim ujęciu RODO aspiruje do bycia czegoś w rodzaju przystawki do ludzkiego sumienia w odniesieniu do przetwarzania danych osobowych, bo tylko sumienie człowieka jest jedynym mechanizmem, w którym każde działanie człowiek konfrontuje na bieżąco ze swoimi wartościami moralnymi.

Stanowiąca integralną część RODO zasada „privacy by default” przyjmuje pogląd antropologiczny, w którym człowiek co do zasady chce pozostać anonimowy z wyjątkiem sytuacji, w którym w sposób wyraźny zadecyduje inaczej. Konsekwencją przyjęcia tej zasady jest uderzenie w podstawy organizacji społeczeństwa, jakimi są więzi społeczne pomiędzy ludźmi, które istnieją, o ile ludzie nie pozostają względem siebie anonimowi. Ludzie żyjący w schyłkowym okresie państwa komunistycznego diagnozowali osłabienie więzi międzyludzkich (zwane wtedy atomizacją społeczeństwa) jako główną słabość społeczeństw w walce z komunistycznym totalizmem. Ten stan atomizacji społeczeństwa władze komunistyczne osiągały różnymi środkami jak zastraszanie czy ograniczanie przepływu informacji. Obydwa przytoczone elementy oddziaływania państwa totalnego na społeczeństwo odnajdziemy w logice RODO.

Warto przypomnieć, że na masową skalę logika „privacy by default” zastosowana została przez Niemców w obozie koncentracyjnym Auschwitz, w którym po przybyciu tożsamość więźnia zastępowano wytatuowanym na ręce numerem obozowym. Zamierzonym celem była w tym przypadku wspomniana już atomizacja społeczna więźniów oraz odebranie im godności poprzez pozbawienie ich własnej tożsamości. Niemcy wystąpili w roli prekursorów mechanizmów zastosowanych w RODO.

Na podstawie obydwu wspomnianych mechanizmów można wyciągnąć wniosek, że totalitarne reżimy (komunistyczny i hitlerowski) uznawały istnienie więzi społecznych za źródło siły społeczeństwa zagrażające ich istnieniu. Zbieżność założeń systemowych RODO z praktykami państw totalitarnych ukierunkowanych na rozbicie więzi społecznych pokazuje, że Unia Europejska zyskała ważne narzędzie mogące efektywnie służyć budowie przyszłego unijnego superpaństwa.

Unijna dyrektywa o ochronie danych osobowych usuwa na dalszy plan lub całkowicie niweczy takie potrzeby ludzi jak manifestowanie własnej tożsamości w kontaktach społecznych (w logice „privacy by default” człowiek musi każdorazowo wykonać świadomy wysiłek, aby wydobyć się z otchłani anonimowości) czy pragnienie uznania dla podejmowanych przez siebie działań.

Konsekwencje istnienia RODO dotykają wielu pożytecznych mechanizmów funkcjonujących w różnych obszarach życia społecznego. W szkolnych gablotach nie znajdziemy już wywieszanych list najlepszych uczniów, którym odebrano prawo do satysfakcji z włożonego w naukę wysiłku. Każdy z czytelników może we własnym otoczeniu pokazać podobny przykład, w którym RODO zniszczyło dobrze działający zwyczaj organizujący życie lokalnej społeczności.

Przyszli historycy badający współczesne nam wydarzenia i procesy społeczne będą dysponowali znacznie szczuplejszym materiałem faktograficznym niż obecnie. Znakiem czasu materiałów telewizyjnych epoki RODO będą zapikselowane twarze ludzi stwarzające wrażenie poruszania się w środowisku przestępczym.

Wszechogarniający charakter RODO czyni je prawem z definicji niemożliwym do literalnego zastosowania. Gdyby tak się stało, po 25 maja 2018 roku obrót gospodarczy w Polsce i innych państwach Unii Europejskiej powinien ulec załamaniu. Jednak konsekwencje wdrażania tego prawa w przedsiębiorstwach są kosztownym haraczem, czy ze względu na jego powszechność – podatkiem, stanowiącym obciążenie finansowe ich działalności. Tam, gdzie wdrożenie RODO następuje w następstwie audytu, przedsiębiorstwo staje obiektem przeróżnych zaleceń audytorów, wynikających z interpretacji niedookreślonych zapisów rozporządzenia. Konsekwencje tych pomysłów bywają dla przedsiębiorstw dotkliwe, np. zalecane przez niektórych audytorów klauzule informacyjne o przetwarzaniu danych osobowych drukowane na fakturach powodują realny wzrost zużycia papieru, a więc podniesienie kosztów prowadzenia działalności. Innym następstwem wdrożenia RODO powinna być konieczność poniesienia znaczących kosztów na rozwiązania informatyczne w zakresie zabezpieczeń systemów komputerowych w skali wydatków, na które większość firm nie jest w stanie sobie pozwolić. W takim przypadku konsekwencją może stać się wystawienie przedsiębiorstwa na działanie sankcji finansowych przewidzianych w rozporządzeniu.

W ujęciu globalnym po wejściu w życie RODO Unia Europejska osłabiła swoją konkurencyjność względem USA, Chin i innych pozaunijnych państw, których przedsiębiorstwa nie są obciążone ograniczeniami i kosztami działalności wynikających z zapisów RODO.

Pozostaje zadać pytanie: czy RODO nie niesie ze sobą żadnych korzyści ze względu na nominalny cel, dla którego został stworzony? Wydaje się, że totalny charakter RODO przekreśla potencjalne korzyści w obszarze, dla którego został zaprojektowany. Stanowi miecz Damoklesa wobec przedsiębiorstw i społeczeństw, którego działanie może zostać uruchomione w wyniku określonej decyzji politycznej. Co więcej, można wyobrazić sobie sytuację, w której masowe kontrole w zakresie przestrzegania RODO i wynikające stąd sankcje finansowe zostaną uruchomione w sytuacji problemów budżetowych państwa jako mechanizm wygenerowania dodatkowych wpływów do budżetu.

Warto zapytać polskich europosłów (niezależnie od przynależności partyjnej), czy głosując za przyjęciem RODO mieli świadomość konsekwencji działania tego prawa czy też wystąpili po prostu w roli maszynki do głosowania…

Istnienie RODO w postaci, w której zostało wprowadzone w życie jest świadectwem postępującej degeneracji systemu politycznego i prawnego Unii Europejskiej. Zauważmy, że to nadzwyczaj szkodliwe prawo już niedługo nie będzie obowiązywać w Wielkiej Brytanii… Pora wyciągnąć wnioski z tego faktu…