„Murem za Braunem” – pikieta pod krakowskim IPN

Transmisja Kamila Klimczaka z krakowskiej ulicy Reformackiej, gdzie przed siedzibą pionu śledczego IPN odbyła się pikieta „Murem za Braunem”. Grzegorz Braun został wezwany do IPN w charakterze podejrzanego w związku z jego publicznymi wypowiedziami dotyczącymi komór gazowych w Auschwitz. Na miejscu zgromadzili się sympatycy Konfederacji Korony Polskiej, działacze polityczni i publicyści.

Wystąpienia uczestników koncentrowały się przede wszystkim na wolności słowa, wolności badań historycznych oraz sprzeciwie wobec odpowiedzialności karnej za wypowiedzi dotyczące historii. Michał Klimek przedstawiał sprawę jako element szerszego sporu o możliwość prowadzenia badań i publicznej dyskusji historycznej.

Mecenas Jacek Wilk wyjaśnił, że Braun został wezwany jako podejrzany o czyn z art. 55 ustawy o IPN, dotyczący publicznego i wbrew faktom zaprzeczania zbrodniom wymienionym w ustawie. Wilk argumentował, że w wypowiedziach Brauna nie dostrzega zaprzeczania tym zbrodniom, lecz spór dotyczący faktów, metodologii i badań historycznych.

W trakcie pikiety pojawiła się również krytyka samego IPN. Mateusz Piskorski postulował nawet likwidację instytucji w obecnym kształcie, zarzucając jej prowadzenie działalności „policyjno-prokuratorskiej” kosztem wolności słowa i badań naukowych. Z kolei Adam Hareńczyk krytykował wykorzystywanie instytucji państwowych do bieżącej walki politycznej, jednocześnie podkreślając znaczenie wolności wypowiedzi.

Po zakończeniu przesłuchania sam Grzegorz Braun poinformował, że prokurator IPN przedstawił mu zarzut z art. 55 w związku z art. 1 ustawy o IPN. Braun wskazał, że podstawą zarzutu była m.in. jego wypowiedź z 2025 r., w której stwierdził: „Auschwitz z komorami gazowymi to niestety fejk, a mord rytualny to fakt”. Według jego relacji prokurator odwoływał się także do jego wypowiedzi w podcaście Jana Pospieszalskiego. Braun nie przyznał się do popełnienia przestępstwa.

Braun przedstawił swoją działalność jako domaganie się dalszych badań historycznych i możliwości publicznego przedstawiania wniosków odmiennych od dominującej narracji. Podkreślił również osobisty kontekst – śmierć jego krewnego Aleksandra Stawiskiego w Auschwitz – jako argument przeciwko przedstawianiu go jako osoby negującej niemieckie zbrodnie.