Arkadiusz Miksa – Polacy rozbili obóz NKWD

Zapraszamy do zapoznania się z uzupełnieniem do poniższego artykułu pt. „Myśl Polska a sprawa polska”.

Historia rozbicia Specjalnego Obozu NKWD nr 10 w Rembertowie, to historia spektakularnej akcji polskiego podziemia niepodległościowego, dotkliwe uderzającego w „prestiż” sowieckiego aparatu terroru. W maju tego roku obchodziliśmy 75. rocznicę tamtych wydarzeń.

Za wkraczającymi na terytorium Polski oddziałami Armii Czerwonej, szły krok w krok oddziały NKWD, które poza nadzorowaniem i kontrolowaniem oddziałów czerwonoarmistów otrzymały za zadanie oczyszczenie Polski z ludzi, którzy mogli stanowić zagrożenie dla wprowadzenia ustroju komunistycznego w Polsce. Na celowniku znaleźli się zarówno żołnierze organizacji podziemia niepodległościowego jak i działacze polityczni i społeczni. Na skutek chaosu na zapleczu frontu, do obozu trafiali również Niemcy, własowcy czy biali Rosjanie , którzy zamieszkali w Polsce, po zwycięstwie bolszewików w Rosji. Wyłapywanych Polaków torturowanych na przesłuchaniach kierowano następnie do Specjalnych Obozów, których na terytorium Polski było kilkadziesiąt. Jednym z takich obozów był utworzony jesienią 1944 r. Specjalny Obóz NKWD nr 10 w podwarszawskim Rembertowie. Obóz powstał na terenie przedwojennej filii przedwojennej Wytwórni Amunicji „Pocisk”, na terenie której następnie Niemcy utworzyli filię Stalagu 333, w którym więzili tysiące jeńców radzieckich. Jeńcy byli tak głodzeni, że jedli trawę i liście z drzew. Kiedy front zbliżał się do Warszawy jeńców radzieckich zastąpili, okoliczni mieszkańcy których zmuszano do pracy przy budowie umocnień.

Do Obozu NKWD nr 10 trafiali żołnierze Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych, Narodowej Organizacji Wojskowej, Polskiej Armii Ludowej, działacze społeczni, w tym kierownictwo PCK, wśród działaczy politycznych najliczniejszą grupę stanowili działacze ruchu narodowego: SN, OWP, MW. Trafiali tu również działacze Stronnictwa Pracy. W dniu 25 marca z Rembertowa wyjechał transport, w którym jechało na Ural do wyrębu lasu ponad półtora tysiąca więźniów. Po blisko miesięcznej podróży na Ural, ponad 350 więźniów zmarło na skutek warunków w jakich więźniowie byli transportowani. Pierwszych 17 rozstrzelano pod Siedlcami już w nocy z 26 na 27 marca, za próbę ucieczki z transportu. Najbardziej znanym więźniem tego transportu, był generał Emil August Fieldorf ps. „Nil”, zastępca Komendanta Głównego AK i szef Kierownictwa Dywersji AK. Generał Fieldorf miał wówczas szczęście, ponieważ do obozu w Rembertowie trafił pod fałszywym nazwiskiem dzięki czemu trafił na Ural, a nie został zabity od razu po zatrzymaniu.

Pomimo wyekspediowania na Wschód tylu zasłużonych dla Polski ludzi, do placówki NKWD w Rembertowie, cały czas przysyłani byli kolejni więźniowie. W obozie na skutek odniesionych wcześniej obrażeń w trakcie brutalnych przesłuchań, głodowych racji żywnościowych oraz warunków sanitarnych, każdego dnia umierało kilka osób. W obozie docelowo znajdowało się około dwóch tysięcy osób. Na dzień 25 maja 1945 r. planowana była wywózka kolejnego transportu na Wschód. Choć formalnie struktury AK rozwiązały się w styczniu 1945 r., to w dalszym ciągu wiele oddziałów działało w konspiracji. Dowódca Obwodu AK „Mewa-Kamień” kpt. Walenty Suda ps. „Młot” podjął decyzję o odbiciu więźniów obozu w Rembertowie. Wykonanie zadania otrzymały dwa oddziały podziemia niepodległościowego składający się z żołnierzy AK i Szarych Szeregów. Pierwszy pod dowództwem ppor. Edwarda Wasilewskiego ps. „Wichura” i drugi dowodzony przez ppor. Edmunda Świderskiego ps. „Wicher”. Termin przeprowadzenia ataku wyznaczono na noc z 20 na 21 maja 1945 roku. Akcję poprzedziło rozpoznanie terenu, którego dokonali obaj dowodzący akcją podporucznicy. Przebrani w mundury polskich żołnierzy udawali, że naprawiają motocykl na drodze położonej wzdłuż obozu. Ponadto w sobotę w przekazywanych przez rodziny więźniów paczkach przekazano znaczne ilości alkoholu licząc, że alkohol ten przejmą sowieccy wartownicy i tak też się stało, dzięki czemu część z nich w trakcie polskiego ataku była pijana. Nim jednak do tego doszło, w ciągu dnia ochrona obozowa musiała otrzymać informację o planowanym odbiciu lub próbie ucieczki, ponieważ wzmocniła zamknięcie drzwi w poszczególnych pomieszczeniach w których trzymano więźniów, co utrudniło później wydobycie wielu z nich. Ponad 40 atakujących podzielono na 4 oddziały, z których każdy miał do odegrania inną rolę, ale równie istotną dla powodzenia całej akcji czyli wydostania z obozu jak największej liczby więźniów z poniesieniem jak najmniejszych strat. Obozowi wartownicy byli kompletnie zaskoczeni atakiem polskich partyzantów, jego skalą i koordynacją akcji. Cała akcja trwała mniej niż pół godziny. W jej trakcie udało się uwolnić około pół tysiąca więźniów obozu. W czasie szturmu śmierć poniosło co najmniej kilkunastu enkawudzistów, przy jedynie trzech rannych po stronie polskiej. W pościg za uciekinierami ruszyli obozowi wartownicy, ściągnięte z okolicy oddziałały sowieckie i polskie. Oddziały Wojska Polskiego nie chciały jednak podejmować walki z oddalającymi się z miejsca akcji partyzantami, w trackie bezpośredniego kontaktu oddając sobie honory. Wkrótce do obozu wracali wyłapani uciekinierzy. W sumie ponad 200 osób. Tu czekała ich rozprawa z wściekłym nadzorem obozowym, którzy postanowili odreagować swoją porażkę masakrując uciekinierów. Bito ich prętami, skakano po nich łamiąc im żebra i kończyny. Część została po tych aktach bestialstwa rozstrzelana i zakopana na obrzeżach pobliskiego lasu. Resztę wrzucono bez opatrzenia ran i pomocy medycznej do obozowych cel, gdzie leżeli tak przez trzy dni. Dopiero wtedy udzielono im pomocy. Informacja o jednym w historii przypadku rozbiciu Specjalnego Obozu NKWD, dotarła na biurko Stalina, który nie ukrywał swojej wściekłości. Podjęto dochodzenie na skutek, którego odwołano komendanta Obozu. Złagodzono wkrótce reżim obozowy, wprowadzając również nieco lepsze wyżywienie. W obawie przed kolejnym atakiem obóz rozwiązano wywożąc więźniów do Wronek, Łodzi i Rawicza. Podczas transportu do Rawicza pociąg wiozący więźniów został zaatakowany przez dwa oddziały podległe majorowi Marianowi Bernaciakowi ps. Orlik. Z pociągu udało się uwolnić około 120 więźniów. Tak zakończyła się historia samego obozu, ale nie ludzi którym udało się z niego zbiec. Jednym z atakujących obóz był akowiec Franciszek Pliszka ps. „Marynarz” w obozie znajdowała się jego narzeczona Zenobia Wojewódzka, którą udało się z obozu uwolnić, a w lipcu tego samego roku narzeczeni się pobrali. Franciszek Pliszka postanowił się następnie ujawnić, co spowodowało, że był poszukiwany listem gończym w efekcie aresztowany a potem zwolniony.

Inny przypadek zbiegłego z obozu w Rembertowie więźnia, to postać kpt. Hieronima Krygiera ps. „Walski”, zdolnego AKowskiego rusznikarza produkującego w trakcie wojny pistolety maszynowe. Żeby móc funkcjonować w społeczeństwie ukrywał się pod zmienionym nazwiskiem i rozpoczął pracę dyrektora w szkołach w Żelechowie, Węgrowie i Pruszkowie. W obawie przed dekonspiracją mieszkał oddzielnie od żony i dzieci, publicznie udając że nie są rodziną. To tylko dwie z dziesiątek podobnych historii jakie przeżyli więźniowie Obozu NKWD w Rembertowie. Obóz upamiętnia Pomnik Więźniów Obozu NKWD w Rembertowie odsłonięty w 1995 roku. Wkrótce pomnik zaczął budzić jednak kontrowersje, a to za sprawą tablicy na której znalazło się nazwisko dowodzącego rozbiciem ppor. Wasilewskiego „Wichury”. Wasilewski ujawnił się kilka miesięcy później, a na początku 1946 roku został aresztowany przez UB. Po rocznym śledztwie zwolniony, od 1950 roku rozpoczął w niewyjaśnionych okolicznościach współpracę z UB w efekcie, której doszło za jego pośrednictwem do rozpracowania kilku grup „Żołnierzy Wyklętych”. Dekadę później wyeksploatowany wykreślony został z listy współpracowników. Popadł w alkoholizm, a po wkroczeniu WP do Czechosłowacji popełnił samobójstwo. Tego epizodu postanowili mu nie wybaczyć współcześni „prawilni” którzy chcieli skuć jego nazwisko z tablicy na pomniku. Oburzyło to środowiska kombatanckie AK i NSZ, które stanęły w obronie uczczenia Wasilewskiego, wśród nich był być może ostatni żyjący więzień obozu , przyjaciel gen. „Nila” z czasów obozowych, mjr NSZ Jan Zalewski. Ta sytuacja jak w soczewce oddaje aktualne podziały w społeczeństwie, pokazując, że największą gorliwością w ściganiu komunistycznych przewinień wykazują się ci, którzy nie mają żadnej wiedzy na temat złożoności ówczesnej sytuacji, natomiast ci którzy faktycznie ucierpieli na skutek represji czasów stalinowskich wykazują się wstrzemięźliwością w osądzaniu i karaniu. Dopiero aktualnie po 30 latach rozpoczęły się prace poszukiwawcze na terenie obozu, których co ciekawe nie prowadzi IPN, tylko patriotyczne Stowarzyszenie Wizna 1939, które zasłynęło odnalezieniem szczątków kpt. Raginisa oraz poszukiwaniami szczątków mjr. Hubala.

Na koniec przywołam kilka nazwisk więźniów obozu związanych z ruchem narodowym, tych które były powszechnie znane, bądź tych które udało mi się ustalić w trakcie badań:

Mieczysław Kazimierz Jakubowski – (1896 – 1963), polski prawnik, polityk i działacz społeczny, poseł na Sejm II i III kadencji w II RP z ramienia Związku Ludowo-Narodowego oraz SN. W okresie studiów w Poznaniu sekretarz generalny Narodowego Zjednoczenia Młodzieży Akademickiej oraz prezes koła MW. W 1922 założył i redagował pismo „Akademik”. Był członkiem Wielkiej Rady OWP i członkiem Straży Narodowej. W 1926 roku pełnił funkcję oboźnego OWP na teren powiatu konecki. W 1928 uzyskał mandat posła. W następnych wyborach w 1930 roku uzyskał reelekcję. W latach 1935–1939 był członkiem KG SN. W okresie II wojny światowej należał do organizatorów Narodowo-Ludowej Organizacji Wojskowej. Był skarbnikiem, a potem wiceprezesem ZG SN oraz z jego ramienia, od czerwca 1944 do września 1944, członkiem Rady Jedności Narodowej. Od 1952 roku przebywał na emigracji w Wielkiej Brytanii. Pełnił funkcję wiceprzewodniczącego Komitetu Politycznego SN na Uchodźstwie.

Tadeusz Maciński ps. „Prus” – (1905-1999), działacz polityczny SN, żołnierz NOW. Od 1937 członek warszawskiego SN. W połowie 1940 został współpracownikiem wydziału organizacyjnego okręgu SN Warszawa, od VI 1941 został z-cą kierownika wydziału okręgu SN i równocześnie zastępował prezesa okręgu SN. Od 1942 formalnie był już z-cą prezesa Okręgu Stołecznego SN. W 1942 swą aktywną pracą uczynił z Okręgu Stołecznego SN bardzo prężną strukturę. W VII 1944 został powołany przez Zarząd Główny SN na prezesa Stołecznego Okręgu SN i funkcję pełnił do 1947 roku. Brał udział w powstaniu warszawskim.W 1945 aresztowany przez NKWD, początkowo był więziony w obozie NKWD w Rembertowie, skąd został wywieziony do Poznania i był więziony w obozie sowieckim dla Niemców przy ul. Słonecznej. W czasie transportu do wiezienia we Wronkach zbiegł i powrócił do Warszawy. Wrócił do pracy konspiracyjnej. Był kierownikiem organizacyjnym w tajnym Prezydium SN. We wrześniu 1945 do nowo zorganizowanego prezydium SN. Powołał do życia w strukturach SN „Komitet” Ziem Wschodnich” prowadzący działalność na wschodnich terenach Polski. Był przeciwnikiem prowadzenia walki zbrojnej i opowiadał się za demobilizacją oddziałów leśnych i rozbudowy struktur organizacyjnych konspiracyjnych. Zatrzymany przez UB XII 1946 w Łodzi. Przeszedł ciężkie śledztwo. Oskarżany o rzekomą współpracę z Niemcami, został skazany na karę śmierci, którą zamieniono mu na dożywotnie więzienie. Po zwolnieniu z więzienia latem 1956 zamieszkał w Warszawie. Autor książki dot. Dziejów SN-NOW w Okręgu Warszawskim SN. Od 1992 współpracował z czasopismem „Szczerbiec” i był działaczem NOP.

por. Witold Borowski ps. „Witek” „Wiktor” – działacz MW, członek NZW, uwolniony z obozu,następnie członek oddziału ppor. „Wichury”, poległ w 1945 pod Antoniną. Zygmunt Domański – dziennikarz, w czasie okupacji kierował Wydziałem Wychowania i Propagandy Okręgu Stołecznego SN i był redaktorem „Warszawskiego Głosu Narodowego”, aresztowany przez J. Światłę.

.Józef Hajdukiewicz ps. „Ostachowski” – członek Ligi Narodowej, reprezentant SN w Komisji Głównej Rady Jedności Narodowej.Mieczysław Jakubowski – ranny w obronie Lwowa (1918), kawaler Krzyża Walecznych; współzałożyciel K! – kierownik Wydziału Sądowego pierwszego konwentu Baltii; sekretarz Narodowego Związku Młodzieży Akademickiej, członek Wielkiej Rady OWP; prawnik; poseł na sejm 1928-35 – obywatel ziemski w Starzechowicach, członek ZG SN, w czasie okupacji wiceprezes ZG SN „Kwadrat”.

August Michałowski ps. „Roman” – Od 1935 był członkiem Komitetu Głównego SN. W latach 1941–1942 sprawował funkcję szefa Oddziału I Organizacyjnego KG NOW. Był czołowym przywódcą i organizatorem rozłamu w NOW w połowie 1942 na tle scalenia z AK. Następnie został kierownikiem Tymczasowej Komisji Rządzącej SN, a następnie p.o. prezesa Wojennego ZG SN. Po zjednoczeniu SN od 1 kwietnia 1944 był członkiem prezydium SN „Kwadrat”. Jesienią 1944 był jednym z głównych organizatorów NZW. Wiosną 1945 został aresztowany przez UB. Po ucieczce przez kilka miesięcy był faktycznym kierownikiem SN. Od jesieni 1945 przebywał na emigracji we Francji.

Józef Czerniewski ps.” Rafał” – działacz SN.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *